#5 - "Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas
Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość.
Tytuł: Dwór cierni i róż / A Court of Thorns and Roses
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 27 kwietnia 2016
Ilość stron: 524
Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?
Kolejne spotkanie z ulubioną autorką okazało się niestety rozczarowaniem. Pierwszy z "Dworów" jest oczywiście dobrą książką, ma swoje plusy, po prostu widząc jaką popularnością książkowej społeczności cieszy się ta seria, spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.
Całe szczęście, poza Fae oraz ulubionym wyrażeniem tj. "<wstaw czasownik> cały świat", "Dwór" nie ma nic wspólnego ze "Szklanym tronem" i na początku miałam wrażenie, że to nie jest Maas. Styl jest inny, lepszy, bohaterka także ma inną osobowość, magiczne Fae są bardziej rozwinięte, posiadają nieco inne cechy; świat przedstawiony także zasługuje na uwagę - Prythian podzielony na odrębne, charakterystyczne regiony, był świetnym pomysłem. Największym pozytywem jest oczywiście Rhysand.
Byłam podekscytowana na myśl o zaczęciu słynnej historii Feyry, a musiałam obejść się smakiem. Zaczęło się dobrze i byłam pod wrażeniem, jednak potem nic konkretnego się nie działo i przez to trudno było mi przebrnąć przez lekturę. Na ciekawsze momenty trzeba trochę poczekać. Książka nie wzbudziła we mnie także jakichś emocji, czytałam ją trochę beznamiętnie ot, baśniowa historia. Nie tego się spodziewałam, mam nadzieję, że kolejne tomy okażą się lepsze. Mimo wszystko warto przeczytać "Dwór cierni i róż", choćby ze względu na autorkę czy fandom.
Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy: